Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 03 2013

wicherek

tam gdzie ślisko...

Potykam się. I wtedy przypomina mi się, jakim wrakiem jestem. Coś w mojej głowie krzyczy: "nie czuj się za pewnie, nie myśl, że sobie poradzisz". I co wobec tego? Parę haseł ze słownika samodestrukcji. Po prostu nie da się zapomnieć, że było inaczej i niedobrze się robi, gdy trzeba coś udawać, uśmiechać się i być dzielną. Księżniczka się na mnie obraziła, a to zawsze jest źródłem problemów.

January 20 2013

wicherek

tyk tyk tyk...

Obecna. Musiałam na czas jakiś zgłosić nieprzygotowanie, bo życie poza internetem okazało się frapujące. Ale nie jest źle, wcale. Sesja ma ogromne kły ale jakoś do tej pory udaje mi się unikać poważniejszego ukąszenia, oby do końca stycznia.
"And if you hear me talking on the wind
You've got to understand
We must remain
Perfect Strangers" (Deep Purple)
i już prawie nie ma w tym wszystkim żalu. Coś tam ten czas jednak potrafi. Jeszcze będę jak nowo narodzona. obiecuję.

November 15 2012

wicherek
"Gotta get bad before it gets good,
Its gotta get bad before it gets good,
Its gotta get bad before it gets good,
I want good now!
But it's gotta get bad before it gets good,
That's what you say,
Its gotta get bad before it gets good"
(Day One)

November 07 2012

wicherek

chwila samouwielbienia

Stało się tak, że bywam z siebie dumna.
o 9:00 rano, co prawda, nie jestem chętna na nic, prócz zakopania się pod kołdrą i nie wychodzenia nigdy, a za oknem siąpi beznadziejny, ni to deszcz, ni to zraszacze do trawników z nieba. Jednak mimo, że dni starają się wyprowadzić mnie z równowagi bardzo usilnie, jakoś dryfuję na powierzchni.
Znalazłam jedną osobę, która zawsze pochwali mnie za najmniejszą pierdołę, która mi się uda. I jestem to ja sama! Choć traktuję siebie czasem jak wyjątkowo upośledzoną tchórzofretkę, nad którą należy rozczulić się gdy zawiązała buciki, daje to efekty.

November 04 2012

wicherek

pfff

Dobra, prawda jest taka, że jestem strasznym gówniarzem i nie chcę nim być już! o.
Cztery dni przewalam się jak głupia po kanapach, bodźców mam mało i wariuję dlatego. Ale mogę czekać.
(tylko proszę nie za długo ;p)

November 02 2012

wicherek

ups.

Jestem ostatnio dość pochłonięta czekaniem na znaki na niebie i ziemi, dlatego na jakiś czas muszę zawiesić życie tutaj. Do odwołania.

myślę, że to fair, nieprawdaż? :*

October 31 2012

wicherek

1

Model rodziny 1+kołdra.
Mam cały długi weekend na praktykowanie. Zaczynam już dziś. Tak, miałam zajęcia, nazwijmy to chwilą słabości. Naprawdę naciskałam przycisk "drzemka", tak, owszem, chyba...

Instynkty czasem mnie mylą. To tylko kolejny kubeł zimnej wody na głowę, lubię być mokra, nie ma sprawy. Z tym, że w takim stanie niebezpiecznie jest wychodzić na mróz, bo przeziębić się można.

a dziś Halloween, zgadnijcie, kto nie idzie na żadną bibę?

October 30 2012

wicherek

4, 3, 2...

And who are you, the proud lord said,
That I must bow so low?
Only a cat of a different coat,
That's all the truth I know.
In a coat of gold or a coat of red,
A lion still has claws,
And mine are long and sharp, my lord,
As long and sharp as yours.
And so he spoke, and so he spoke,
That lord of Castamere,
But now the rains weep o'er his hall,
With no one there to hear.
Yes now the rains weep o'er his hall,
And not a soul to hear.
(Rains of Castamere)

October 27 2012

wicherek

7, 6, 5...

Niebywałe miejsce. Miasteczko w lesie, w którym 3/4 budynków to szpitale psychiatryczne. No lepiej trafić nie mogłam.

Wczoraj było bardzo kolorowo, pod wszystkimi względami. Boję się trochę, ale muszę korzystać ze wskazówek, które podsuwa mi moja głowa. W co innego wierzyć?

October 26 2012

wicherek

10, 9, 8...

Spakuję się tylko i można jechać. Dobra, Bieszczady są oczywiście kuszące ale na skutek przeciwności losu jedziemy do Zielonej Góry (która, jak się okazało, nie jest w górach)

Już się nie da zatrzymać tego, co wyrosło mi w głowie. Będzie rosło duże i dorodne, zielone i kwitnące. Trochę jestem dzielna.

October 23 2012

wicherek
"Wybałuszył oczy.
- Dobrzy bogowie - wykrztusił. - Arya Wszędobylska? Cytryn, puść ją.
- Złamała mi nos. - Cytryn cisnął ją bezceremonialnie na podłogę. - Kto to niby jest, do siedmiu piekieł?
- Córka namiestnika. - Harwin opadł przed nią na jedno kolano. - Arya Stark z Winterfell."
("Nawałnica Mieczy" G.R.R. Martin)

jak to przeczytałam poczułam ciary, trzepotanie w żołądku i wszystko, co najlepsze, co tylko można poczuć podczas czytania!

Dawno nie było mi tak źle. Uciekam do Siedmiu Królestw ale niewiele to daje. Help! I need...
                                  
wicherek

internety są lepsze od statystyki

chciałam nawet jakoś ją ogarnąć ale potem zadałam sobie ważne pytanie: "czy to, że przeczytasz tekst na jedne zajęcia (a znajomość tego tekstu i tak nie będzie egzekwowana) naprawdę pomoże zdać ci kolokwiom?" odpowiedź brzmi: "nie, nic nie pomoże mi zaliczyć kolokwium, prócz wielogodzinnych korepetycji z moją dyplomowaną ciocią."
i właśnie dlatego już nie mam wyrzutów sumienia...
(nie, nie słyszałam ani słowa o prokrastynacji)

a tak btw to chyba mam coś nie tak z odpornością, bo jestem chora po raz trzeci w ciągu nie całych dwóch miesięcy. Sądzę, że nawet actimele mi nie pomogą.


October 22 2012

wicherek

sielskie wieczory, zimno za oknem

"nauka to jest to, czym zajmują się uczeni, a uczeni, to ci, których w danym czasie za uczonych się uważa."
brzmi znajomo? [a mały człowiek, może rzucać bardzo duży cień...]
usłyszałam dziś to zdanie na metodologii i bardzo spodobała mi się paralelność z Varysem.
Chociaż te zajęcia zasadniczo są dość pesymistyczne i metodycznie podważają moją wiarę w jakąkolwiek pewną, obiektywną wiedzę naukową i sugerują, że poświęcenie się pracy naukowej jest wieczną walką i polemiką z celami, metodami i demaskacją oszustw, które w tym światku zachodzą nagminnie.

ale w sumie nie grozi mi tworzenie teorii psychologicznych aspirujących do miana prawdziwych i obowiązujących.

tym czasem mam swój wór z grochem, Baśka męczy się z epistemologią po angielsku, a ja siedzę nad Tridentem. całkiem miło. Na takie życie liczyłam.

Jeszcze tylko pozbieram swoje potrzeby do kupy i gorąco wierzę, że potem uda mi się zdobyć zaufanie smoka, którego zawiodłam.

a w weekend uciekam z Małą w Bieszczady! To przyniesie mi dużo ulgi.

October 19 2012

wicherek

nowości

Dziś zorientowałam się, że w zeszłym roku nie zauważyłam jesieni. Jadąc na uczelnie spojrzałam na drzewa, całe w żółtych i pomarańczowych liściach na tle bezchmurnego nieba i zaczęłam się zastanawiać, co działo się rok temu, co było inaczej, że nie zwróciłam uwagi na to, że można chodzić po parku i szeleścić. Oczywiście wiadomo, co było nie tak. Nie było niczego poza rozlewającym się po moim krwiobiegu poczuciu beznadziei, które nie pozwalało mi nawet wyjrzeć za okno.
Ale dzisiaj to zobaczyłam i to dało mi więcej nadziei, niż wskazywałaby na to logika.

I polubiłam dziś metro. Jechałam starym rosyjskim składem, tym który nie ma składanych siedzeń na początkach i końcach wagonu, w którym nie ma telewizorków, a u sufitu wiszą stare, szerokie jarzeniówki. Siedziałam tuż przy ścianie i patrzyłam na sąsiedni wagon chwiejący się w pędzie na zakrętach. Ludzie w tamtym wagonie wyglądali tak irracjonalnie, zamknięci w ruchomej puszce mknącej przez ciemne tunele. Przez jedną, krótką chwilę miałam wrażenie, że tylko ja jedna wiem, że jedziemy. Że tylko ja zwracam uwagę na mknące za oknem wnętrzności miasta. Że metro to nie teleport, a potęzna maszyna o mocy i potencjale, którego nie jestem w pełni w stanie zrozumieć. Ta krótka chwila, która wydawała się być wiecznością, między Placem Wilsona, a Marymontem sprawiła, że metro nabrało uroku. To dobrze, bo teraz spędzam w nim sporo czasu.

October 17 2012

wicherek

18:24 czasu warszawskiego

To jest pierwsza notka, którą mogę napisać przy moim własnym biurku, w moim nowym-własnym pokoju. Odkąd Jim wisi na ścianie, czuję się absolutnie jak w domu.
Wszystko jest nowe. Nie wiedziałam, ile decyzji podejmuję każdego dnia, póki nie zaczęłam analizować każdego kroku, który postanawiam podjąć. [Zrobiłaś to, bo chciałaś, czy oszukujesz się? Zjadłaś to, bo miałaś ochotę, czy chciałaś sobie dosrać?]
Jedną słabość dziś popełniłam, ale miło pomarzyć, że może nie wszystko stracone.
Ostatecznie ciągle się kręci, nie tylko ja potykam się na każdym kroku [w tym miejscu przypominam Pani Natalii, że zawsze jestem po jej stronie] i ja, jak każdy inny mam szansę wstać. Tylko powoli. Najwolniej jak się da tym razem...

October 16 2012

wicherek

do or do not. there is no try.

Wznieśmy kieliszki za te momenty, kiedy któraś z moich cotygodniowych herbatek na poznańskiej okazuje się przełomowa!

Owszem, bywało ciężko, zdawało się czasem, że już zawsze będę tam wpadała, czując się zasadniczo podobnie kiepsko, aż tu nagle, niespodziewanie, okazuje się, że przeskoczyłam na inne piętro. Tego się nie czuję, nic nie dzwoni, nie ma dymu, fajerwerków, ba nawet żaróweczki zapalającej się nad głową. Po prostu powiedziałaś zdanie za dużo i to otwiera przed tobą wszystko na nowo. I trochę się boisz, bo wkraczasz na nieznany teren ale na szczęście nie możesz się cofnąć. Możesz drapać pazurami, tamte drzwi się zamknęły.

to jest ważne, a skoro uwierzyłeś, możesz powierzyć jeszcze trochę…

bardzo szukam, proces w toku!

October 14 2012

wicherek

z dedykacją

na szczęście prawie nikt tego nie czyta.
Nie jest mi łatwo się nie linczować, ale udaje mi się to jakoś bo wkładam w to dużo energii. To nigdy nie było przecież dobre rozwiązanie. Chciałabym, żebyś wiedział, że nie jestem dumna, ale jestem szczęśliwa. Szczęśliwa, że mi się udało, mimo, że często dostaję cegłówką po mordzie. Gdy czytam GoT, gdy zadzieram głowę i patrzę na warszawskie wieżowce, gdy palę czasem na moim balkonie, gdy lecą beatlesie. Ale wiem, że jest tak, jak musiało być, że mam dużo rozdziałów do napisania i że stałam się silniejsza niż byłam, nawet jeśli czasem wiąże się to z bezwzględnością, będę to robić dalej. Codziennie się uczę, nic nie idzie na marne.
 
lecz za każdym razem, gdy otwieram drzwi, boję się, że zobaczę włosy na wycieraczce.

to mogłoby zabić.

September 28 2012

wicherek
im bardziej staram się zrozumieć siebie, tym bardziej wszyscy naokoło obrywają.

September 22 2012

wicherek

warszawa

Wróciłam do najpiękniejszego kurwidołka na świecie. Nie szkodzi, że lało i wiało. Książka mi zmokła i ciężko było palić, a metro wciąż budują, więc znów musiałam się przedzierać przez dość losowo ustawione płotki.
Tutaj świecą te wszystkie światła i są ci wszyscy ludzie, których tak potrzebuję. Wszystko rozmyło się w strugach deszczu i wadziła mi tylko ta myśl, że być może należę tu za bardzo. Na każdym kroku przeklinam krawężniki, które znaczą więcej niż kamienie.

ale to tu jest bezpiecznie i tu chcę się tylko schować pod kołdrą i niech się dzieje. ale już beze mnie. ja dziękuję. dobranoc. w dupie mam bycie silną. w dupie mam siebie.

August 08 2012

wicherek

used to be

pamiętam, że była podłoga, czerwona pościel, słoiki z kiepami, dobry azyl.
i nie złość się na mnie, że muszę na nowo, inaczej.
pozwoliłam sobie, i do diaska, chcę, żeby się ułożyło.

przecież nie zapomniałam, ale to nic nie zmienia.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl